.
Szwedzki sposób na odpady

Wizyta samorządowców w Uppsali była okazją do zapoznania się z najwyższymi standardami w realizacji polityki gospodarki odpadami.

Zgodnie z nową ustawą od połowy 2013 roku samorządy w Polsce przejmą na siebie całość zadań związanych z gospodarką śmieciową. Będzie się to wiązało z wprowadzeniem jednolitej opłaty śmieciowej na terenie całej gminy Piaseczno. W związku z coraz wyższymi opłatami wywozu śmieci na wysypiska, kurczeniem się liczby składowisk na Mazowszu, coraz bardziej restrykcyjnymi przepisami unijnymi oraz ciągłymi podwyżkami opłaty marszałkowskiej, szacuje się, że w najbliższym czasie koszt odbioru odpadów od mieszkańca wzrośnie dwukrotnie, a w dłuższej perspektywie podwyżki będą jeszcze bardziej znaczące.

Biorąc to pod uwagę, burmistrz wraz z radnymi oraz pracownikami Urzędu Miasta odpowiedzialnymi za gospodarkę odpadami oraz ochronę środowiska, a także z przedstawicielami lokalnych mediów, udał się z wizytą do jednego z najnowocześniejszych w Skandynawii zakładów utylizacji odpadów w Uppsali.

– Chcemy uchronić mieszkańców przed wysokimi kosztami odbioru śmieci – mówi burmistrz Zdzisław Lis. – Sprawdzamy różne możliwości, by wybrać optymalne rozwiązanie, stąd pomysł wyjazdu do Szwecji, która ma ogromne doświadczenie w prawidłowej gospodarce odpadami i najwyższe standardy, jeśli chodzi o poszanowanie środowiska naturalnego – dodaje burmistrz.

Zakład Uppsala Värme Vattenfall AB położony w bliskiej odległości od osiedli mieszkaniowych, w handlowej części średniowiecznego miasta, jest największym tego typu zakładem w Szwecji. Przetwarza on rocznie 375 tys. ton odpadów komunalnych. W drugim niezależnym bloku spala mieszankę torfu i drewna. Oba te procesy są od siebie niezależne, jednak zakład potrzebuje więcej energii, niż może uzyskać z samych odpadów, do ogrzania dwustutysięcznego miasta, a także wytwarzania chłodu do miejskiego systemu klimatyzacji oraz pary technologicznej.

– Przyglądamy się tego typu instalacjom, gdyż doskonale sprawdzają się one w krajach rozwiniętych. Rozwiązują one problem śmieci, jak również dostarczają tanie ciepło i energię elektryczną, które można wykorzystać z pożytkiem dla gminy i jej mieszkańców – uważa Zdzisław Lis. – Oczywiście w naszych realiach tak wielki zakład nie jest potrzebny.

W Szwecji na składowiska kierowanych jest tylko 3 proc. odpadów, w Polsce trafia tam wciąż ponad 90 proc. Dlatego do zakładu w Uppsali trafiają odpady z promienia 100 km, jak również importowane z Finlandii oraz Norwegii. W zakładzie zastosowane są ruchome paleniska rusztowe z płaszczem wodnym. Odpady gromadzone są w specjalnie przygotowanym bunkrze, który gromadzi pięciodniową dostawę, następnie za pomocą specjalnego podajnika przenoszone są do kotła, gdzie w temperaturze tysiąca stopni najpierw są suszone, a następnie spalane. W wyniku tego procesu 80 proc. odpadów zostaje przekształconych w energię, natomiast 20 proc. stanowią odpady stałe: 15 proc. żużel wykorzystywany do budowy dróg oraz 5 proc. pył, częściowo wykorzystywany do wypełniania wyłączonych szybów kopalnianych.

Cały proces, począwszy od wjazdu ciężarówek, odbywa się w zamknięciu, na zewnątrz nie wydostają się żadne zapachy. Potwierdzają to zgodnie wszyscy uczestnicy wyjazdu. – Najdroższym elementem w tego typu instalacjach są skomplikowane systemy filtrów. Dzięki temu zakład nie zbliża się nawet do obowiązujących unijnych norm, osiągając średnio dziesięciokrotnie mniejsze emisje do powietrza i wody – tłumaczy Włodzimierz Winkler, pochodzący z Polski dyrektor techniczny zakładu. Paradoksalnie, to, co wydostaje się kominem na zewnątrz, jest czystsze od otoczenia zanieczyszczonego np. ruchem miejskim. Współpraca zakładu z miastem Uppsala przebiega w ramach zrównoważonego rozwoju, głównie w oparciu o zmniejszenie emisji dwutlenku węgla.

– Przyjechaliśmy tu po naukę, zobaczymy, czy uda nam się zdobytą wiedzę przenieść na piaseczyński grunt – komentuje cel wyjazdu burmistrz Zdzisław Lis. – Osobiście jestem przekonany do tego typu rozwiązania i będę namawiał radnych do podjęcia dyskusji na ten temat. Zastrzegam jednak, że nic o mieszkańcach Piaseczna bez mieszkańców Piaseczna.

Na razie gmina Piaseczno przygotowuje na obrzeżach miasta miejsca pod budowę dwóch punktów do selektywnej zbiórki odpadów. Takie instalacje, gdzie mieszkańcy samodzielnie mogą przywieźć posegregowane odpady, także zielone, i wrzucić je z rampy do odpowiednich kontenerów, delegacja z Piaseczna zobaczyła pod Sztokholmem.

– Zachwyciło mnie to miejsce, gdzie w weekendy z wypożyczonymi przyczepkami przyjeżdżają całe rodziny i wspólnie rozdzielają odpady pomiędzy odpowiednie pojemniki. Jest tam naprawdę spory ruch i chwilę trzeba postać w kolejce – relacjonuje Andrzej Swat, przewodniczący Rady Miejskiej.

Zdzisław Lis, Burmistrz Miasta i Gminy Piaseczno:

– Jednym z problemów, który musimy jak najszybciej rozwiązać, są śmieci i przewidywane coraz większe koszty związane z ich odbiorem, dlatego chcę podjąć działania, dzięki którym mieszkańcy nie odczują skutków finansowych zaostrzających się przepisów środowiskowych, a być może zyskają dodatkowe korzyści, które daje odpowiednia polityka gospodarki odpadami. Oczywiście Piaseczno może przyjąć bierną postawę i być eksporterem śmieci. W takim wypadku zdamy się na coraz wyższe ceny, jakie dyktować będzie rynek. Możemy jednak próbować zagospodarować odpady na własnym terenie i czerpać z tego dodatkowe korzyści. Taką szansę daje instalacja utylizacji odpadów w partnerstwie publiczno-prywatnym. Jestem głęboko przekonany do takiego rozwiązania. Daje ono możliwość kreowania przez gminę cen za odbiór odpadów, uniknięcia kar za nie wypełnianie unijnych przepisów, dodatkowe dochody budżetu gminy z tytułu opłaty środowiskowej odprowadzanej z urzędu marszałkowskiego oraz podatku od nowego przedsiębiorstwa, a także, co bardzo ważne, szansę pozyskania z lokalnej elektrociepłowni zasilanej odpadami taniego ciepła dla miasta. Chciałbym podkreślić, że żadne decyzje nie zostały podjęte, nikt na siłę nie będzie forsował rozwiązania, które nie zyska poparcia mieszkańców oraz radnych. To nie jest tak, że ktoś chce narzucić Piasecznu takie rozwiązanie, wietrząc w tym swój interes. Obecnie wiele samorządów, znając korzyści, konkuruje o lokalizację takiej inwestycji u siebie – i nie jest powiedziane, że potencjalny inwestor wybierze właśnie naszą gminę. Czuję się jednak odpowiedzialny za podjęcie wyzwania i przeprowadzenie głębokiej analizy skutków takiej inwestycji na naszym terenie. Ostateczną decyzję podejmą radni i mieszkańcy, ale warto kierować się argumentami, a nie emocjami. Dlatego apeluję, poznajmy dobrze temat, a następnie podejmujmy świadomą decyzję, żebyśmy za kilka lat nie żałowali zaprzepaszczonej dla Piaseczna szansy.

Opinie i wypowiedzi radnych na temat wyjazdu do instalacji w Uppsali, wyrażone podczas konferencji prasowej na promie, zorganizowanej w drodze powrotnej do Piaseczna:

Andrzej Swat – Przewodniczący Rady Miejskiej:

– Wyjazd był pożyteczny i spełnił moje oczekiwania. Jestem pod wielkim wrażeniem samej Szwecji, gdzie jest niezwykle czysto, a segregacja odpadów jest częścią kultury. Chciałbym, abyśmy w Polsce przejęli te standardy. Nie unikniemy też utylizacji odpadów, jedyne, co możemy zrobić, to dobrać najlepszą technologię. W Uppsali przekonałem się, że taka instalacja nie wiąże się ze smrodem, hałasem czy robactwem, czyli tym, czego najbardziej obawiają się nasi mieszkańcy. Różnica polega jednak na tym, że dla nas najważniejsze jest zagospodarowanie śmieci, a w Szwecji celem jest pozyskanie energii, co również jest interesujące, ale nie jest naszym priorytetem. Na pewno obecność takiej instalacji na naszym terenie obniżyłaby koszty związane z odbiorem odpadów. Jednak najważniejsza jest segregacja, bo jest ściśle związana ze spalaniem, śmieci musza być posegregowane. W Szwecji widzieliśmy doskonale zorganizowany punkt selektywnej zbiórki odpadów, który powinniśmy jak najszybciej uruchomić w Piasecznie.

Zbigniew Mucha:

– Budowa spalarni to nie jest kaszka z mleczkiem. Musimy o niej poważnie rozmawiać, gdyż sprawa jest wielowątkowa. Chciałbym zwrócić uwagę, że wizyta pokazała nam, że spalić można właściwie wszystko, ale spalanie nie odbywa się dla samego spalania, a dla pozyskania energii cieplnej. Pytanie, czy my takiej energii potrzebujemy w Piasecznie? Kto miałby być jej odbiorcą? Kto poprowadzi instalacje i przekona mieszkańców do podłączania się do nowego źródła ogrzewania? Drugą sprawą jest odległość od osiedli mieszkaniowych. W Uppsali są one oddalone o 2 km od spalarni, również punkt selektywnej zbiórki leży na obrzeżach miasta. Jeśli chcemy naśladować Szwedów, to również przestrzegajmy tych odległości. Nie zgadzam się, że spalarnia musi powstać w Piasecznie. W naszych realiach jest bez sensu, gdyż mamy za mało śmieci. Dla kogo mamy to robić i po co?

Michał Rosa:

– Szacuje się, że połowa kosztów odbioru śmieci to transport. Jeśli zagospodarujemy je na naszym terenie, na pewno mieszkańcy będą mniej za nie płacić. Uppsala to zabytkowe, średniowieczne miasto, dawna siedziba królów, centrum akademickie i jedno z najchętniej odwiedzanych przez turystów miast w Skandynawii. A jednak Szwedzi nie bali się wybudować tam instalacji do utylizacji odpadów, gdyż zdają sobie sprawę z korzyści takiego rozwiązania. Wyjazd pomógł mi rozwiać kilka wątpliwości. W zakładzie z 2005 roku nie ma brzydkiego zapachu, inżynier który nas oprowadzał, przedstawił oficjalne dane, które wskazują, że wpływ tego zakładu na środowisko praktycznie nie istnieje, wszelkie wskaźniki emisji są dziesięciokrotnie niższe niż europejskie normy. Szkoda byłoby też nie skorzystać z szansy, jaką daje produkcja taniego ciepła dla miasta – i to jest główny temat na którym powinniśmy się skupić.

Magda Woźniak:

– Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie jak tego rodzaju zakład funkcjonuje w otoczeniu - w Szwecji, gdzie normy ekologiczne są maksymalnie wyśrubowane. Chcieliśmy, aby każdy wyrobił sobie własne zdanie o tego rodzaju inwestycji, bo temat jest bardzo drażliwy i trudny, obarczony presją społeczną, łatwy do politycznego zmanipulowania. Jedno co możemy dziś już stwierdzić na pewno, to że spalarnia nie śmierdzi i pod tym względem nie stanowi uciążliwości dla najbliższego otoczenia. Jednak okazało się, że realia Uppsali i realia Piaseczna są inne. Raz, że uppsalski zakład znajduje się co prawda w mieście, w bezpośrednim sąsiedztwie centrów handlowych, ale za to prawie dwa kilometry od najbliższych domów mieszkalnych (prelegent przyznał też, że nie obyło się bez protestów mieszkańców). Dwa, że w Uppsali punktem wyjścia była elektrociepłownia - odpady są w niej paliwem, a więc tematem ubocznym. Odwrotnie u nas, gdzie głównym celem jest pozbycie się odpadów w możliwie najtańszy dla mieszkańców sposób - a ewentualne pozyskanie ciepła czy energii do tej pory było traktowane jako efekt dodatkowy. Pytanie podstawowe czy potrzebna jest nam elektrociepłownia? Naszą główną intencją jest zminimalizowanie kosztów gospodarki odpadami, tak aby mieszkańcy mieli jak najmniejsze rachunki. A że głównym składnikiem przyszłej ceny jest transport i sama utylizacja, dlatego chcemy dokładnie przeanalizować wszystkie możliwości. Budowa instalacji jest jedną z nich.

Antoni Rosłon:

– Przed wyjazdem obiecywałem sobie, że poznam szwedzki sposób na gospodarkę odpadami. Przede wszystkim ogromne wrażenie zrobił na mnie punkt selektywnej zbiórki. Chciałbym, aby takie rozwiązanie zostało szybko przeniesione na piaseczyński grunt. Spalarnia dotyczy jedynie pewnego segmentu gospodarki odpadami, bo u jej podstaw leży odpowiednia segregacja. Jedna moja wątpliwość została rozwiana, szwedzka spalarnia nie zasmradza otoczenia. Jednak w Polsce mamy zupełnie inne realia, inne prawo, inną kulturę, inny stopień wyedukowania społeczeństwa w zakresie ekologicznych postaw. Jesteśmy na początku drogi. Musimy poznać wszystkie plusy i minusy, do tego potrzebne są rzetelne analizy i audyty.

Marek Marciniuk:

– To była moja pierwsza wizyta w Szwecji. To, co zobaczyłem, zachwyciło mnie. Szwedzi segregują śmieci od dziecka, można to było zaobserwować w punkcie segregacji, gdzie przyjeżdżają całe rodziny. U nas takiej świadomości jeszcze nie ma. Nie mamy jednak co zrobić z odpadami, wysypisko w Łubnej już nie funkcjonuje, zamykane są kolejne składowiska, a nowe nie powstają. Przed wyjazdem obawiałem się spalarni, teraz jestem pozytywnie nastawiony do takiej instalacji. Piaseczno się rozwija, z jednej strony przybywa śmieci, z drugiej przybywa potencjalnych odbiorów ciepła i wzrasta zapotrzebowanie na energię. Oba tematy doskonale łączy zakład utylizacji odpadów.

Andrzej Mizerski:

– Temat nie jest dla mnie nowy. Znam spalarnie z Holandii. Wizyta w Szwecji tylko upewniła mnie w przekonaniu, że jest to najlepsze rozwiązanie. Chodzi o to, jak przekonać do tego mieszkańców. Osobiście nie miałbym obaw, gdyby taka instalacja powstała w pobliżu mojego domu. No, może nie tuż pod oknem... Szkoda, gdyby burmistrz nie wykorzystał szansy, jaka stoi teraz przed Piasecznem. Pamiętajmy, że blok, który zwiedzaliśmy w Uppsali, został uruchomiony w 2005 roku, jest to dobra technologia, ale sprzed dziesięciu lat. Teraz wszystko idzie do przodu, więc zakład, który powstałby w Piasecznie, byłby jeszcze nowocześniejszy.

Hanna Krzyżewska:

– Tego, co widzieliśmy, nie nazywałabym spalarnią. To nie jest typowe spalanie, z unoszącym się dymem nad miastem. Nowoczesna technologia sprawia, że cały impet idzie w system ogrzewania oraz, co ciekawe, drugim obiegiem w centralną klimatyzację dla miasta. W procesie utylizacji pozostaje jedynie 20 proc. żużlu, który stanowi podkład pod drogi, a jedynie 5 proc. to pyły, które trzeba gdzieś wywieźć. Szwedzi eksportują je do Norwegii, gdzie uszczelnia się nimi stare szyby kopalniane. Co warte podkreślenia, wszelkie emisje w zakładzie w Uppsali są dziesięciokrotnie niższe niż rygorystyczne unijne normy. A przecież ze śmieciami musimy coś zrobić...

 

 

 
WYNIKI WYBORÓW W GMINIE PIASECZNO
WYNIKI WYBORÓW W GMINIE PIASECZNO
Mosty otwarte
Mosty otwarte
Święto Niepodległości w Piasecznie
Święto Niepodległości w Piasecznie
Kulturalne Piaseczno
Kulturalne Piaseczno

Projekt i wykonanie Kompan.pl

.