Potrącone zwierzę

1112

Dochodzi piąta rano. Już dnieje, ale między drzewami nadal jest ciemno. Kierowca spojrzał na prostą drogę, wyciętą z mroku lasu mocnymi światłami samochodu. Docisnął pedał gazu. Trochę ślisko, padało całą noc – pomyślał. – To nic, przecież to nowe auto ma świetne hamulce, ABS i kilka dodatkowych bajerów ułatwiających jazdę. Ustawił głośniej muzykę z radia. Lubił ten kawałek. Oparł się wygodnie o fotel i jeszcze przyśpieszył. Wybiegające na drogę dziki zobaczył w ostatniej chwili. Zaczął ostro hamować. Jednocześnie usłyszał głuchy huk i poczuł uderzenie…

Wypadki samochodowe z udziałem dzikich zwierząt jak każde inne niosą ryzyko utraty zdrowia i życia. Dodatkowo wiążą się z nimi dwa bardzo istotne zagadnienia. Po pierwsze, kto powinien zająć się zwierzęciem, które zostało ranne lub zginęło w wyniku kolizji. Po drugie, czy właścicielowi auta należy się odszkodowanie.

Dzika zwierzyna żyjąca w stanie wolnym, jak również ta, która zginęła w wyniku kolizji drogowej jest własnością skarbu państwa. Dlatego zabite w wypadku zwierzę mogą zabrać jedynie uprawnione do tego osoby. W sytuacji, gdy potrącone zwierze leży w pasie drogowym, zarówno uprzątnięciem, jak i utylizacją (w wyznaczonym przez urząd gminy punkcie) musi zająć się zarządca pasa drogowego. Natomiast gdy zwierzę po wypadku znajduje się poza pasem drogowym, obowiązek ten spoczywa na właścicielu nieruchomości, na której to zwierzę leży.

Zdecydowanie bardziej skomplikowaną pod tym względem sytuacją jest zdarzenie, gdy zwierzę jest zranione i nadal żyje. Zazwyczaj nie ma szans na jego uratowanie i wiąże się to z koniecznością jego uśmiercenia. Ustawa o ochronie zwierząt określa, kto może podjąć taką decyzję i kto powinien się tym zająć. Z reguły tym nieprzyjemnym zadaniem obarczony jest weterynarz lub myśliwy posiadający uprawnienia do polowania na terenie, na którym doszło do kolizji. Powinien on jak najszybciej skrócić cierpienia zwierzęcia potrąconego w wypadku. Osoby obecne na miejscu wypadku powinny starać się wyciszyć emocje i nie ingerować w takie działania, aby nie wywoływać dodatkowego ryzyka na miejscu wypadku.

Jeśli zaś chodzi o otrzymanie odszkodowania, na pewno gwarantuje to jedynie wcześniejsze wykupienie autocasco u ubezpieczyciela. Po kolizji z dzikim zwierzęciem istnieją jedynie dwa przypadki dające szansę na odszkodowanie inne niż to z własnego ubezpieczenia AC. Pierwszy z nich to sytuacja, gdy odcinek drogi, na którym doszło do zderzenia, nie był odpowiednio oznakowany. W miejscach, gdzie dziko żyjące zwierzęta często przechodzą przez drogę, powinny być ustawione znaki ostrzegawcze („Uwaga! Dzikie zwierzęta” – trójkątny, żółty znak z sylwetką sarny w biegu). Do należytego oznakowania drogi zobowiązany jest jej zarządca. Jeśli tego nie dopilnował, to od niego można domagać się odszkodowania.

Drugim przypadkiem jest sytuacja, w której zwierzę wybiegło na drogę w wyniku polowania i spowodowało wypadek. Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego, zgodnie z przepisami Prawa łowieckiego, może wypłacić takie odszkodowanie. W tym przypadku osoba domagająca się odszkodowania, musi udowodnić w sądzie bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy zaistniałą kolizją a polowaniem.

HRG