Ogród i galeria prof. Adama Myjaka, Foto Wiktor T. Nowotka
Ogród i galeria śp. prof. Adama Myjaka. Foto Wiktor T. Nowotka

Zalesie Dolne to nie tylko malowniczy teren na mapie Piaseczna, to przede wszystkim idea “miasta-ogrodu”, która od pokoleń przyciąga artystów i pasjonatów piękna. W najnowszym wydaniu audycji “Ogrody sztuki” w Polskim Radiu 24, Maja Kluczyńska wraz ze swoimi gośćmi zabrała nas w podróż po prywatnych azylach, w których rzeźba, grafika i natura tworzą nierozerwalną całość.

Zalesie Dolne – zielona enklawa artystów

Od początku XX wieku Zalesie Dolne rozwijało się jako willowa enklawa, wierna urbanistycznej koncepcji miasta-ogrodu. To tutaj granica między tym, co stworzone przez człowieka, a tym, co naturalne, zaciera się w sposób wyjątkowy. Od 2008 roku mieszkańcy i goście mogą doświadczać tego fenomenu dzięki inicjatywie Otwartych Ogrodów.

To niezwykłe wydarzenie pozwala zajrzeć za bramy prywatnych posesji, które na co dzień pozostają ukryte. To nie tylko okazja do podziwiania starannie pielęgnowanej roślinności, ale przede wszystkim szansa na spotkanie z żywą sztuką i jej twórcami. Jak podkreślają goście audycji, idea ta narodziła się z potrzeby budowania lokalnej wspólnoty i chęci pokazania unikalnego charakteru Zalesia Dolnego.

Dialog z naturą: ogród rzeźb Adama Myjaka

Jednym z najbardziej fascynujących punktów na mapie Zalesia jest ogród rzeźb śp. prof. Adama Myjaka – wybitnego artysty i wieloletniego rektora warszawskiej ASP. To przestrzeń, w której sztuka nie dominuje nad naturą, lecz prowadzi z nią nieustanny dialog.

Rzeźby profesora, rozmieszczone wśród drzew i krzewów, zmieniają swoje oblicze wraz z padającym światłem czy porami roku. To miejsce doskonale oddaje ducha Zalesia Dolnego – dzielnicy Piaseczna, która jest domem dla twórców czerpiących inspirację z otaczającego ich krajobrazu.

Posłuchaj o tajemnicach Zalesia Dolnego

W audycji prowadzonej przez Maję Kluczyńską wzięły udział osoby, które od lat dbają o kulturalne dziedzictwo regionu:

  • Mira Walczykowska – historyk sztuki, Przewodnicząca Rady Towarzystwa Przyjaciół Zalesia Dolnego, właścicielka Kolonii Artystycznej w Zalesiu Dolnym,
  • dr Aleksander Myjak – rysownik (syn śp. prof. Adama Myjaka),
  • Hubert Gieleciński – reprezentujący Centrum Kultury w Piasecznie.

 

Maja Kluczyńska, poranne, dzień dobry. Dziś Ogrody Sztuki i fantastyczni goście w studio Polskiego Radia 24. Wielu gości.

Dzień dobry. Dzień dobry. No i zacznę od mojej prawej strony, zwykle tak mawiamy.

Pani Mira Walczykowska, Towarzystwo Przyjaciół Zalesia Dolnego, przewodnicząca Rady Towarzystwa Przyjaciół Zalesia Dolnego i szefowa Kolonii Artystycznej. A można tak powiedzieć. Można tak powiedzieć.

I historyk sztuki. Historyk sztuki. Panowie, Aleksander Myjak, rysownik, syn pana profesora Adama Myjaka i pan Hubert Gieleciński, Centrum Kultury w Piasecznie.

Dokładnie tak. Proszę państwa, bardzo dziękuję za przyjęcie zaproszenia. Że państwo zechcieli się zjawić w Ogrodach Sztuki.

Będziemy dziś mówić o idei otwartych ogrodów w Zalesiu Dolnym, ale też o niezwykłym ogrodzie, ogrodzie rzeźby pana profesora Adama Myjaka. Ale każdy początek powinno się zacząć od historii. Jaka jest historia otwartych ogrodów, jeśli chodzi o Zalesie Dolne? A w ogóle bardzo ciekawa jest też historia samego Zalesia Dolnego.

Zalesie Dolne to wyjątkowe miejsce. Dzisiaj niestety utraciło już status miejscowości, więc jesteśmy dzielnicą Piaseczna. I tym bardziej jakby zadbanie o tę historię, o tradycję, o klimat tego miejsca było wyzwaniem dla naszego stowarzyszenia.

Projekt Miasto Grodów narodził się w Podkowie Leśnej. Jest autorskim projektem Magdy Prosińskiej i Łukasza Wilmana. I ja zostałam zaproszona na otwarcie tego projektu i byłam zachwycona pomysłem.

I oczywiście wypożyczyłam sobie ten pomysł za zgodą autorów. I w 2008 roku po raz pierwszy otworzyliśmy ogrody. Jednym z gości wtedy honorowych był Józef Wilkoń, który oczywiście był zachwycony tym pomysłem.

Takim dość spontanicznym i ciekawym. Ludzi wzbudzały to ogromne zainteresowanie, dlatego że nagle okazało się, że oni mogą wejść do cudzego ogrodu, poznać tajemnice. Często bardzo ciekawe, bo wybraliśmy takie ogrody historyczne albo artystyczne.

I to rzeczywiście okazało się świetnym założeniem, dlatego że tutaj po pierwsze przez te wizyty w tych ogrodach też próbowaliśmy ludzi zarazić jakby ideą tego miasta, ogrodu, miasta, lasu. Dla wielu osób Zalesie jakby, że to już była historia, przeszła, że to dzisiaj już jest część Piaseczna. Jakby oni się z tym nie identyfikowali.

A nagle okazało się, że ta historia Zalesia i ci ludzie, którzy tutaj mieszkali i ci artyści, którzy w dalszym ciągu mieszkali albo ci, którzy w dalszym ciągu tworzą, są bardzo ważni. I ta idea okazała się rzeczywiście wspaniała. Przez 12 lat, co roku, Towarzystwo Przyjaciół Zalesia Dolnego przy współpracy z Centrum Kultury w Piasecznie, bo bez nich byśmy po prostu jakby nie zrealizowali tego projektu, otwieraliśmy ogrody właśnie dla mieszkańców, dla gości z innych miejscowości.

Po 12 latach troszkę się jakby wyczerpał klimat, temat tych ogrodów. I zdecydowaliśmy wówczas właśnie z profesorem Majakiem, który dołączył do otwartych ogrodów i przez trzy lata aktywnie jakby uczestniczył w realizacji tego projektu, zdecydowaliśmy z profesorem Majakiem otworzyć troszkę jakby w innym charakterze ten ogród i to się nazywało Artystyczny Ogród. To znaczy ja jako osoba prowadząca kolonię artystyczną otwierałam ogród u siebie, a pan profesor w swoim ogrodzie nieopodal, bo te nasze działki prawie graniczą, tak, przez płot.

Projekt się okazał też bardzo ciekawy i znalazł wielu odbiorców i to były takie plany na lata. I po śmierci profesora w ubiegłym roku ja no bardzo się bałam, czy to będzie kontynuowane, czy nie, a były plany oczywiście, bo z profesorem umówiliśmy się na 25 rok, że oczywiście w dalszym ciągu kontynuujemy współpracę. Tak, tutaj podpowiada syn profesora Aleksander Majak.

Więc okazało się, że rodzina oczywiście tak bardzo była zainteresowana i bardzo pięknie zresztą to spotkanie wypadło, już bez profesora, ale też z wielkim takim ukłonem w stosunku do niego, z wielkim szacunkiem. Zalesie jest miejscem niezwykłym. Nie tylko piękny drzewostan, ale też ma specyficzny klimat i dzięki właśnie takim wydarzeniom, jak otwarte ogrody, czy artystyczne ogrody, ludzie, po pierwsze ci lokalni mieszkańcy, prawda, doceniają to, co mają, bo często tak naprawdę tego nie zauważamy.

Wychodzimy na ulicę, wsiadamy do samochodu i nie widzimy tego. A nagle tutaj otworzyły się wszystkie drzwi i ci zwiedzający i przyjezdni i lokalni nagle się przekonali, że to Zalesie jest wyjątkowe. Ja pozwolę sobie nawiązać do pani opowiadania o panu profesorze Adamie Myjaku, bo to jest taka wypowiedź, fragment może z artykułu pana Lechosława Alameńskiego, Człowiek w twórczości Adama Myjaka, który ukazał się w piśmie Akcent nr 1 z 2006 roku.

Godzinami mogę siedzieć w swoim ogrodzie i obserwować swoje rzeźby i ciągle wracać do nich, nanosić poprawki, pracować dalej nad nimi. Szczególne miejsce, ale pani Aleksandrze, jak to jest rodzinnie? Teraz pana profesora nie ma z nami, ogród pozostał i co będzie dalej działo się w ogrodzie, kiedy ten ogród rzeźb pana profesora stał się częścią otwartych ogrodów. Kto będzie czynił honory pana ogrodów? Tata to nawet jeszcze nie było takiego przewidywania, że taty nie będzie.

Kiedyś mi powiedział, że ja się mam opiekować ogrodem w Zalesiu Dolnym i tą całą spuścizną, która pozostała. No bo była też pracownia, prawda? Pracownia jest troszkę obok, tutaj to bardziej był zbiór, znaczy jest zbiór cały czas tych rzeźb i tutaj tak jakoś dbamy o to, żeby one były zawsze zadbane, te rzeźby, bo to wcale nie jest takie proste. W każdym razie, no ja tak sobie myślę właśnie, od kiedy tutaj tata zaufał mi, że w kontekście otwartych ogrodów i ta idea na początku nieufna, później się spodobała, na końcówce już w ogóle tata całe plany snuł, ile razy będą te otwarte ogrody udostępniane w publiczności, no to ja bym chciał jak najbardziej to też udostępniać.

Lubił się spotykać z publicznością? To takie ciężkie mira może by było. Ja myślę, że lubił, ale tego nie było widać. Lubił, ale nie było widać.

To w oczach był strzał. No samo to, że zechciał otworzyć swój ogród. Tata był bardzo skromny.

Skromny i niewylewny. Skromny i niewylewny, więc nie było takie, że on był taki jak hej do przodu. Ale słuchajcie, ja pamiętam te właśnie takie pojedyncze nieraz zdania, ale one właśnie do tego miały siłę, bo nie było toczone słowotokiem.

To były już mocne stwierdzenia. Raz i tam było coś, do czego nawzajem się namawialiśmy przy którychś otwartych ogrodach, czyli udostępniania tych przestrzeni rzeźbionych w ciągu roku mieszkańcom. Toczyliśmy takie wstępne rozmowy jako Centrum Kultury w imieniu całej gminy.

Żeby próbować i dalej te rozmowy kontynuujemy. No i jeszcze raz z Aleksandrem. Jest szansa, że będą udostępniane poza tym terminem, kiedy jest… Jest szansa, jak mnie właśnie tutaj zapychała A gdyby pan zechciał nam powiedzieć, jaki jest ten świat rzeźb profesora Adama Myjaka w ogrodzie rzeźb w Zalesiu Dolnym? Bo zawsze pan profesor podkreślał, że interesowała go surowa materia no i los człowieka.

No tak, to są jakby takie jeszcze… Bardzo szczegółowe. Bardzo takie problematyczne, rzeźbiarsko temat. Natomiast jeśli chodzi o rzeźby taty w kontekście ogrodu, to jest troszkę inna perspektywa.

Właśnie tak jak jechaliśmy dzisiaj, rozmawialiśmy, że co innego zobaczyć rzeźby taty w galerii, w muzeum. Tak, w innych wnętrzach, w przestrzeni. A co innego właśnie w tym ogrodzie, zresztą tak jak tutaj było napisane, jak on sobie codziennie siedział i obserwował je.

Ja też jestem po Akademii Sztuk Pięknych i też rysuję. Dusza artystyczna. Ja to trochę rozumiem, że to jest inny kontekst troszkę odbioru tej twórczości i tych rzeźb niżeli właśnie w jakimś takim oficjalnym miejscu.

A co innego w domu, bo to jest nasz dom. Ja się urodziłem w Zalesiu i jestem od 41 lat. Zupełnie inna wrażliwość, prawda? Dla mnie ten zapach tej trawy, tych drzew, to jest coś naturalnego.

Jak one są właśnie w kontekście naszego ogrodu, to się je inaczej odbiera. Dlatego wydaje mi się też, że te spotkania w otwartych ogrodach, kiedy przychodzą nasi sąsiedzi i nie sąsiedzi i mogą je zobaczyć w takim naturalnym środowisku. Zupełnie inne nabierają odczytania.

Inna jest w ogóle interpretacja zamysłów. Nie ma takiego oficjalnego blichtru. Tylko jest taka naturalna historia.

Proszę pozwolić, że jeszcze raz zacytuję fragment z tego artykułu. W tych ogrodach, gdy wstaję rano, widzę wspaniałe światło zmieniające się nieustannie. Cudownie modelujące materię drzew, trawy, ziemię.

W świetle tym zmieniają się również moje rzeźby, zmuszając mnie do ich korekt i przy wartościowań. Miejsce to jest dla mnie oazą, w której czuję się wolny, oderwany od wszelkich doczesnych niepokojów i emocji związanych z codziennym, powierzchownym życiem artystycznym. No bo tak jest.

I tak było. Nie ma nic piękniejszego niż wstać rano w Zalesiu o godzinie siódmej rano, kiedy jest taka cisza, piękne słońce, świeże powietrze, wiosenne powietrze. No i tata sobie wtedy patrzył na te rzeźby, bo one stoją w ogrodzie też.

I to było super. Jedna specyficzna rzecz, myślę nietypowa, bo to jest prywatny zbiór własnych rzeźb, ale to jest ekspozycja. To nie są prace zmagazynowane jedynie, co jest częste u artystów, tylko to w zasadzie jest prywata galeria.

Tata bardzo dbał, żeby to nie było zagęszczone, żeby to było ustawione. Każda z tych prac ma swoje miejsce. Jakiś kontekst, w którym się znajduje? Chyba nie stały, bo z tego co wiem, to profesor jak zmieniał nieraz to ustawienie.

Nie, tam rotował. Ale zawsze dbał. Forma ekspozycji.

To nie jest taki skład jak często u artystów, nawet malarzy, że praca za pracą, schowana, czy przestawiona, to nie jest magazyn. To nie są prace, które pod ścianę są ściśnięte. I mam wrażenie, że to jest niestandardowe jednak, zwłaszcza u nas w kraju, że artyści mają takie przestrzenie.

Na tym budynku, gdzie są te rzeźby, tam na końcu ogrodu, prawda? Ważne jest to, że te rzeźby są eksponowane w trzech takich pawilonach przeszklonych, gdzie są świetnie doświetlone, gdzie właśnie jest przestrzeń i oglądanie sprawia wrażenie jakbyśmy byli w takim prywatnym muzeum. Ale to nie wszystko, bo właśnie jest jeszcze ta magia tego ogrodu. I w ogrodzie chciałam też powiedzieć, że oczywiście stoją rzeźby pana profesora, ale są też rzeźby, które po prostu tam zaistniały.

Nie są jakby jego autorstwa. Dopełniają jakby klimatu tej całej posesji, która jest piękna, zadbana, z pięknym drzewostanem, pięknymi krzewami. I wejście do tego ogrodu dla sąsiada czy dla przyjezdnego i tak dalej jest takim dużym wydarzeniem i sprawia, że ktoś czuje się wyróżniony.

Oczywiście dzisiaj tak jest, że już nie ma profesora, bo jeszcze dodatkowo, jeśli mogli spotkać artystę z takim dorobkiem, z takim uznaniem, zamienić z nim dwa słowa. Często profesor rozdawał swoje albumy, podpisywał, zagadywał właśnie z ludźmi, czuł się szczęśliwy. I tak jak tutaj rozmawialiśmy a propos właśnie samego pomysłu i akceptacji w ogóle przez profesora, początkowo rzeczywiście był nieufny i ja się z tym zgadzam.

Wiele osób miało obawy, jak to jest otworzyć swój ogród. A czasami się zdarzało, że również obcym ludziom, to nie znajomi, przychodzą obcy ludzie w dużej ilości. Ale po tym, jak po pierwszych ogrodach, drugich ogrodach rozmawiałam z profesorem i on mówi słuchaj, ja jestem w ogóle zauroczony.

Nigdy w życiu nie miałam takich odbiorców, bo to nie byli właśnie koledzy z akademii czy studenci, czy no powiedzmy zainteresowani rzeźbą. To byli zupełnie czasami przypadkowi ludzie, którzy nagle odkryli coś nowego. Potrafili się zachwycić.

Rzeźby profesora Majaka nie są takie łatwe w odbiorze. To nie jest sztuka jakby też dla każdego. A okazuje się, że jest.

To wszystko zależy od kontekstu. Że można oswoić nawet sztukę, która jest taką raczej trudniejszą. Jakby nie dla odbiorcy zupełnie nieprzygotowanego.

Okazuje się, że nie, że ludzie to doceniają. I że nawet jeśli nie do końca może jakby rozumieją pewne rzeczy, to sam klimat, który w tym ogrodzie został stworzony jest dla nich czymś naprawdę bardzo ciekawym i czymś takim niepowtarzalnym. To wspaniałe przeżycie również chyba jest, było wspaniałym przeżyciem dla pana profesora.

Bo jednak to spotkanie z taką publicznością, która tak po prostu opowiada ktoś, co odczuwa, co przeżywa, co temu towarzyszy, tak od razu ad hoc. To nie jest napisana recenzja albo wywiad przygotowywany. To takie było naprawdę autentyczne.

Tak, prawda, prawdziwa. Jak przychodzili właśnie do nas goście, którzy odwiedzali galerię, no to oni rzeczywiście przeżywali to. A teraz jeszcze w ubiegłym roku, tak, tak, no już bez taty takie otwarte ogrody, bo ja stwierdziłem, że nie ma opcji.

Muszą być otwarte ogrody. Tata tak polubił tę ideę, że one muszą być przynajmniej raz w roku, jak nie częściej. Także ja tutaj tego będę pilnował.

Mam nadzieję, że właśnie mi Mira będzie też pomagała w tym całym i Hubert też. No, a w tym roku jakoś wyjątkowo to było takie, przynajmniej dla mnie, emocjonalne, no bo bez taty pierwszy raz. I to gdzieś ja to sam, przyjechał mój brat też mi pomóc troszkę, ale ja jestem bardziej związany z Zalesiem.

No to takie miejsce pana, prawda? Na ziemi już. Także to było z jednej strony bardzo emocjonalne, trudne, ale zarazem miłe, bo widziałem w oczach po prostu taką żywą emocję szczerą wśród widzów, że oni przyszli nie na spacer, tylko żeby tak jakoś to przeżyć. Spotkać się też.

A też taki był właśnie miły akcent, może wspomnę, że nagle tak wśród tego tłumu ludzi nagle widzę panią Irene Santor, która sobie też przyjechała zobaczyć te rzeźby. Także to też taki ma już odbiór bardziej szeroki. Ale w ogóle Zalesie Dolne to jest takie miejsce, taka kolonia artystyczna pani Mirosława.

Tak, nie bez powodu, tylko moja galeria tak unosi nazwę kolonia artystyczna, dlatego że to jest miejsce, które artyści również wybierają na swoje takie miejsce do życia. Artystycznego budowania. Tak, do życia.

I tutaj dobrze się czują. I tutaj takie realizacje właśnie, jak chociażby właśnie te festiwale, które tam organizujemy, mają odbiorców. Tutaj jeszcze Olku nie wspomniałeś o tym, że ci odbiorcy mają takie bardzo spontaniczne podejście, takie autentyczne.

I to jest szalenie ważne, że ludzie wchodzą i nagle zachwycą. I szczere. I to jest fajne.

Tak, i to jest rzeczywiście, to też daje jakby siłę nam do tego, żeby w dalszym ciągu kontynuować. I pomysły się zmieniają i cały czas jakby modyfikujemy je, bo wiadomo, że też jakby wzrosną oczekiwania. Dzięki współpracy właśnie z Centrum Kultury, które w Piasecznie działa rzeczywiście naprawdę bardzo prężnie i bardzo aktywnie i świetne mają pomysły, udaje nam się realizować nowe projekty i w tym roku się przymierzamy do Nocy Muzeów i tutaj wielkiego wydarzenia związanego właśnie też ze spuścizną profesora Myjaka.

I może tutaj głosu oddam kolegom, żeby coś na ten temat powiedzieć. Panie Hubercie, bez Pana, bez działalności Centrum Kultury w Piasecznie, bez takiego zaangażowania, no Wespół Zespół, te otwarte ogrody w Zalesiu Dolnym nie byłyby takim wydarzeniem, jakim są. Miło słyszeć, że jesteśmy doceniani, ale tak naprawdę myślę, że stworzyliśmy świetną taką platformę do współpracy i z Mirą i później z profesorem Myjakiem, teraz z Orkiem, bo my te pomysły mamy krzyżowo, teraz Mira przychodzi z pomysłem, to my przychodzimy do niej i jedyne, co można powiedzieć, że jest wspólne, to, że to są bardzo dobre wydarzenia i nie tylko w naszej ocenie, opinii, ale również ludzi, którzy nas odwiedzają.

I to, co Mira powiedziała, ja wiem, że Zalesie ma takie poczucie, że straciło pewną niezależność, ale tam, gdzie straciło Zalesie, tam zyskało Piaseczno. Dzielnica Piaseczna. Tak, tak, bo to jest bardzo ważne miejsce.

Ja w Zalesiu nigdy nie mieszkałem, ale to też jest moje miejsce na ziemi i bywałem tam od małego dziecięcia poprzez kolejne etapy życia. Najpierw wozili mnie tam rodzice, potem ja woziłem moje dzieci. Bardzo ważne miejsce i tak naprawdę dla mnie chyba ten podział administracyjny nigdy nie był tak istotny jak to, co tam się dzieje, a idea otwartych ogrodów, otwartych pracowni, pracowni artystycznych, ogrodów artystycznych, to nam się zmieniało, ale zawsze chodziło o to, żeby zaprosić w te miejsca i pokazać, jak tam cudowne rzeczy są poukrywane, jak fantastyczni ludzie żyją.

Pamiętam kiedyś, jak z Mirą toczyliśmy takie rozmowy o tym, że ludzie boją się wejść do galerii, bo to zobowiązuje. Do tych ogrodów jakoś boją się chyba mniej i przychodzą tacy bardziej ufni w swoją umiejętność postrzegania sztuki. Mam takie wrażenie, że nie są tak spięci i przerażeni.

Na pewno tak, zresztą w tłumie zawsze raźniej, a nie oszukujmy się, tam są tłumy. Na otwartych ogrodach, czy artystycznych ogrodach przychodzi naprawdę mnóstwo ludzi. W tym roku w maju.

To będzie Noc Muzeów. I to będzie wydarzenie w ramach Nocy Muzeów. Tak jest plan.

To jest w ogóle wydarzenie ogólnopolskie i ma swoje mutacje, odmiany lokalne, sublokalne. W Piasecznie Noc Muzeów też będzie robiło Muzeum Piaseczna. Natomiast Centrum Kultury wspólnie z Kolonią Artystyczną Mirą Barczykowską i z Orkiem, ale z rodziną Myjaków chcemy, bo warto, pokazać ogród profesora Myjaka tym, którzy jeszcze go nie widzieli.

Myślę, że ci, którzy widzieli, chętnie wrócą i odkryją w nim nowe rzeczy. Ja tak do niego wracam, za każdym razem znajduję. Przepraszam, mam takie wrażenie, że czasami, bo to już były cztery edycje, tak jakby nie patrzeć tych otwartych ogrodów.

Otwarte ogrody były trzykrotnie i trzykrotnie były artystyczne. W ogrodzie Myjaka. I mam wrażenie, że taki 20% przychodzi do nas co roku, tych widzów, że oni mamy stałą publiczność.

Czyli nie ewidencjonujemy ich, ale tak. Wracają, ale to, że wracają i że w dalszym ciągu są zainteresowani, bo tyle różnych rzeczy się dzieje. A są rzeźby te same.

Piaseczno jest bardzo, że tak powiem, tutaj Centrum Kultury w Piasecznie jest aktywne, więc i wiele ciekawych imprez organizuje, szczególnie w okresie letnim. Więc jeżeli ludzie wracają, to znaczy, że coś tam jest. Jakiś magnes.

Poza tym, w tym roku mamy taki pomysł, żeby w nawiązaniu właśnie do sytuacji, jaka jest, że Pan Profesor jest już nieobecny, że nie wiem, w jakiś sposób powiemy o nim coś więcej. Już nie będę zdradzała teraz szczegółów, ale chcielibyśmy, żeby pokazać być może pracownię, bo to też może być bardzo ciekawe dla odbiorców. Także program zapowiada się bardzo ciekawie i myślę, że ta idea ogrodów być może jeszcze powróci, a na razie póki co spotkamy się właśnie w Noc Muzeum.

Co Olek powiedział, że rzeźby są te same, ale ja mam taką teorię, że faktycznie dzieła sztuki, wytwory sztuki są te same, ale to my się zmieniamy, więc zmienia się co chwilę. To jest doświadczenie, perspektywa. W takim razie proszę Państwa, zapraszamy.

To już niedługo. 16 maja 2026 roku, w Zalesie Dolnym, ulica Czeremkowa i Kolonia Artystyczna. Centrum Kultury, również, które będzie wspierało.

Pani Mira Walczykowska, pan Aleksander Myjak, pan Hubert Gieleciński. Gościli dzisiaj w Ogrodach Sztuki. Proszę Państwa, zapraszamy do Zalesia Dolnego.

To dzielnica Piaseczna, ale w Zalesie Dolnym mamy oddzielny artystyczny byt. Zapraszamy bardzo serdecznie, a dzisiaj życzymy Państwu udanego dnia. Dziękuję bardzo. Ogrody Sztuki


Szczegóły audycji:

Program: Ogrody sztuki
Prowadząca: Maja Kluczyńska
Data emisji: 8 marca 2026 r.
Stacja: Polskie Radio 24
Źródło nagrania: www.polskieradio.pl

Zachęcamy do odsłuchania zapisu audycji i odkrycia, dlaczego Zalesie Dolne wciąż pozostaje jednym z najbardziej inspirujących miejsc w Polsce.

Data publikacji: 13.03.2026 r.